– „Radzę się ekspertów, pytam coachów…” – usłyszałam niedawno od swojego rozmówcy. 

– „Chciałabym, żebyś mi powiedziała, co robię nie tak, nauczyła, jak mam robić inaczej” – zażyczyła sobie na początku procesu coachingowego  klientka – bardzo wykształcona kobieta, doskonały skuteczny menedżer.

– „Coaching to terapia dla menedżera” – wyraził swoją opinię człowiek, który – O ZGROZO!!! – wykładał na studiach coachingowych.”

– „Wiesz mamo, coach to taki żenujący zawód – wszyscy już mają dość tego gadania, że, będziesz zwycięzcą i możesz wszystko”

No i jak tu przejść nad tym do porządku dziennego, jak nie dementować bzdur, które szkodzą coachingowi?
A przecież od lat instytucje coachingowe i  różni poważni ludzie „wypruwają żyły”, żeby wyjaśnić o co z tym coachingiem chodzi… i nic.
I wciąż coaching myli się z terapią, doradztwem, szkoleniem, czy mowami mówców motywacyjnych … Dlaczego?

Po pierwsze, często potrzeby klienta wykraczają poza ramy coachingu, często – bo jak wszystko dookoła się sypie, to zwykle potrzebujemy też porady, konkretnej wiedzy. Nieświadomy swoich potrzeb człowiek przychodzi  jednak do coacha. I co wtedy może zrobić coach? … Albo zrezygnować ze współpracy, albo pracować w sposób adekwatny do sytuacji, w elementy coachingu wplatając to, co w danym momencie jest potrzebne.
I wszystko jest w porządku, jeśli umawiamy się z klientem na mieszaną formę pracy, jeśli mówimy otwarcie: „Teraz to już moje doradztwo/mentoring /consulting, a nie coaching.”

Ale całkiem możliwe, że wielu coachów tego nie mówi i klient pozostaje w przekonaniu, że coaching to np. forma doradztwa.

Kolejna możliwa przyczyna może być jeszcze bardziej prozaiczna – zrobienie dobrego coachingu jest po prostu trudne, więc niezbyt sprawni coachowie w kontakcie z klientem radzą sobie, jak potrafią – czasem doradzają, czasem terapeutyzują (dobrze, jak mają ku temu uprawnienia), naciskają i gonią klienta do roboty, bo tak bardzo chcą mieć efekty. Czasem niestety coach bywa zmotywowany bardziej, niż klient, a wtedy o coachingu nie może być mowy.

Może być też tak, że medialne gwiazdy „popkultury rozwojowej” (nietrudno takie wskazać) mają zrobione jakieś kursy coachingowe
i wychodzą na scenę lub „grzmią” z You Tube’a, głosząc prawdy objawione, pouczając i obwołując się coachami. Co ciekawe, często zbiera się koło nich spora grupa wyznawców, będących w stanie płacić jakieś horrendalne kwoty za ich wystąpienia, czy szkolenia i dziękować za zbiór wyświechtanych mądrości, jakie głosem nieprzyjmującym sprzeciwu wypowie guru. Brrrrrr… Strzeżcie się!!!

A czym tak naprawdę jest coaching?

1. Coaching jest formą pracy z człowiekiem lub zespołem, która zmierza do realizacji rzeczywistych celów klienta.
Dlaczego piszę rzeczywistych? Bo czasem jesteśmy nieświadomi swoich celów – czegoś chcemy, ale nie bardzo potrafimy powiedzieć czego, więc tworzymy cele zastępcze, błądzimy. I wtedy przydaje się coach, żeby nam pomógł dotrzeć do tego, co naprawdę istotne, tego, o co finalnie chodzi.

2. Coaching jest pracą, którą w głównej mierze wykonuje klient, a nie coach – to klient idzie swoją droga, klient przygląda się sobie, klient dokonuje odkryć, klient chce!
Osobiście jestem doskonałym klientem coachingu, bo się nakręcam i pracuję z zapałem, jak ktoś mi zada pytanie, albo da jakieś ćwiczonko, dzięki któremu zrozumiem, czego chcę, jakie mam schematy, co się sprawdza, co się nie sprawdza. (Uwaga!!! Coach nie może sobie sam zrobić coachingu – istnieje co prawda, tzw. autocoaching, ale to nie to samo.) Lubię, jak ktoś ze mną rozmawia o tym, co robię, jak żyję. Ale musi rozmawiać tak, żebym miała przestrzeń na własne wnioski. Nie potrzebuję obcych ocen, osądzania, głaskania, mądrzenia się, a tego w coachingu nie powinno być. Coaching jest więc doskonałą metodą pracy dla osób, które mają chęć i odwagę, żeby brać odpowiedzialność za siebie (czasem i za innych), podejmować własne decyzje, zarządzać swoim życiem. Coaching to metoda dla menedżerów i liderów, i dla tych, którzy chcą rozwijać swoje kompetencje przywódcze.

3. Coaching jest tym, co dzieje się po drodze do celu – docieraniem do siebie, odkrywaniem swoich możliwości i ograniczeń, zdejmowaniem masek , autorefleksją .
I tu znowu warto sobie uzmysłowić, że osoby, które mają ze sobą poważne problemy i potrzebują przepracować terapeutycznie pewne tematy, nie są najlepszymi klientami coachingu. Klient coachingu, to ktoś gotowy na podjęcie wyzwania, to ktoś otwarty na prawdę, nawet jeśli czasem bywa trudna.

4. Coaching to partnerstwo – to wspólne budowanie na kanwie różnych kompetencji dwóch osób.
Pierwszą z nich jest klient – ekspert jeśli chodzi o siebie samego, o swoje potrzeby, ograniczenia, kontekst, swój zakres specjalizacji. Drugą jest coach, który jest wytrenowany w pracy z innymi i posiada umiejętność, słuchania, pytania, rozmowy, która wspiera i otwiera.

5. Coaching jest też lekcją, ale szczególną lekcją.
Jak powiedział Timothy Gallwey ojciec metody, coaching … „Nie polega na tym, by uczyć kogoś, ale by pomóc mu się uczyć.” Coaching to lekcja o sobie, lekcja uważności, mądrej akceptacji oraz podejmowania własnych decyzji – bez megalomanii, bez drżenia, bez potrzeby słuchania tych, którzy krzyczą głośno, że „możesz więcej, jesteś zwycięzcą”.

6. Coaching jest też relacją i to kluczowy wyznacznik coachingu, bo jego siła nie wynika z zadawania pytań i rozlicznych ćwiczeń, a z jakości relacji, która opiera się na zaufaniu do klienta i założeniu, że klient jest stanie osiągnąć własne cele w sobie tylko właściwy,  najlepszy
z możliwych, sposób. A nieocenioną kompetencją coacha jest umiejętność zdystansowania się do teorii i reguł coachingu i praca zgodnie z tym, czego potrzebuje klient.

I na koniec UWAGA!!! 
Coaching jest pracą z człowiekiem, a potrzeby człowieka są zwykle większe niż to, co zawierają ramy coachingu. Dobrze by więc było, żeby coach miał pewne doświadczenie życiowe i orientację o temacie, z którym przychodzi klient, żeby było można z nim normalnie porozmawiać,
a nie tylko odpowiadać na serie pytań i dokonywać wiekopomnych odkryć, bo nie zawsze będą one wiekopomne. 

Bo czasem największą wartością coachingu, tym, czego potrzebujemy najbardziej,  jest głęboka szczera rozmowa z drugim człowiekiem. 

 Oczywiście zainteresowanych zapraszam na coaching 🙂 

Dorota Nawrotek